Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze mówili do Niego: «Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?». On im odpowiedział: «Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie i poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom». I dodał: «To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu».

 

Wzrusza mnie miłość Jezusa... Po raz kolejny pokazuje nam, jak bardzo nas kocha i jak ważne są dla Niego nasze najdrobniejsze potrzeby.

Boża miłość nie boi się ryzyka ani niepopularnych decyzji, nie zważa na trudności – nakazy, zakazy czy krytykę, ale zawsze pragnie dobra człowieka. Niestety zbyt często jest niedoceniana, spłycana, opacznie rozumiana czy też celowo wystawiana na próbę, bo przecież i współcześnie nie brakuje faryzeuszy, którzy wszędzie węszą podstęp i nadużycie.

Jak ja dzisiaj zachowuję się wobec niedoli drugiego człowieka? Jakie jest moje podejście do różnego rodzaju potrzeb i głodów, które doświadczają moich bliskich, znajomych czy zupełnie przypadkowo spotkanych ludzi?

Panie Jezu, proszę Cię o miłosierne oczy, o otwarte, czyste i szczere serce, zapatrzone w Ciebie, czerpiące siłę z Twojej miłości i dobroci. Proszę, abym nigdy nie stała obojętnie wobec żadnej krzywdy, cierpienia, niedostatku czy nieprawości, pamiętając, że to Ty jesteś Panem mojego tu i teraz, i mojej wieczności.