Jezus powiedział do swoich uczniów: «Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik. Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich».

 

Jezus nie pozwalał trwać w obojętności wobec tych, którzy źle czynią, którzy grzeszą i przez to nie tylko oddalają się od Boga, ale także gorszą innych. Jezus nakazywał upominać tych, którzy przekraczają Boże przykazania.

Szczera rozmowa i próba wyjaśnienia sprawy jest najbardziej bezpośrednią metodą, którą zaleca Jezus. Rozmowa taka ma prowadzić do przebaczenia i pojednania. Jeśli jednak ona nie poskutkuje, należy wziąć jednego, dwóch lub trzech świadków, aby wobec nich upomnieć grzesznika. Jeśli również to nie poskutkuje, należy rozpocząć formalne postępowanie – donieść Kościołowi celem ukarania winowajcy.

Czy potrafimy w taki sposób prowadzić proces przebaczenia?