Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem prawym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów”. Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański.

 

Józef – opiekun Jezusa, niezwykły człowiek, który na kartach Pisma Świętego nie pozostawi żadnego słowa. Widocznie nie o słowa chodzi. Wywodził się z królewskiego rodu Dawida. Kiedy Maryja stała się brzemienna, chciał Ją oddalić potajemnie. Jakie myśli musiały towarzyszyć Józefowi, kiedy dowiedział się o stanie Maryi? Przecież prawo dopuszczało nawet ukamienowanie niewiernych narzeczonych. 

Józefowi taka myśl nawet nie przyszła do głowy. Pragnie Maryję chronić. Chciał wybrać dyskretne, ale i bolesne rozwiązanie – oddalić Ją od siebie. Pewnie tak by się stało, gdyby nie proroczy sen i słowa anioła: „Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło”. Józef okazuje się wrażliwy na głos Boga. Wie, co ma robić. Nie pyta anioła o konsekwencje takiej decyzji, nie wchodzi w dyskusję o własnych lękach i obawach. Milcząco, w pokorze i posłuszeństwie wypełnia słowa Boga, ufając, że w ten sposób ziści się Boży plan. 

Postawa Józefa powinna zawstydzać wszystkich, którzy mają problem z milczeniem. „Mowa jest srebrem, a milczenie złotem”. Trzeba i w swoim życiu dostrzegać wartość cnoty milczenia.