I odrzekł mi Pan: „Dobrze powiedzieli. Wzbudzę im proroka spośród ich braci, takiego jak ty, i włożę w jego usta moje słowa, będzie im mówił wszystko, co rozkażę. Jeśli ktoś nie będzie chciał słuchać moich słów wypowiedzianych w moim imieniu, Ja od niego zażądam zdania sprawy. Lecz jeśli który prorok odważy się mówić w moim imieniu to, czego mu nie rozkazałem, albo wystąpi w imieniu bogów obcych, taki prorok musi ponieść śmierć”.

 

Prorok ma mówić tylko to, co mu Pan każe, a nie to, co mu się wydaje. Ci, którzy słuchają proroctwa, mają je przyjąć i wypełnić. Jakże łatwo nam czytać proroków Starego Testamentu, zachwycać się nimi, oklaskiwać i wspominać. Tymczasem Bóg nie zamilkł, nie przestał mówić, nie zrezygnował z ratowania ukochanych ludzi. Dzisiaj mówi przede wszystkim przez Franciszka, a że jego hasłem jest przede wszystkim miłosierdzie i obecność nie na salonach, ale wśród owiec, zbiera od „swoich” liczne baty. Ja jednak wiem, że taka jest droga każdego proroka.