Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: "Odpraw ją, bo krzyczy za nami". Lecz On odpowiedział: "Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela". A ona przyszła, padła Mu do nóg i prosiła: "Panie, dopomóż mi". On jednak odparł: "Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom". A ona odrzekła: "Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów". Wtedy Jezus jej odpowiedział: "O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!" Od tej chwili jej córka była zdrowa.

 

Milczenie Jezusa, gdy woła się do Niego..., a On milczy. I w tym milczeniu zachęca do podchodzenia do Niego bliżej i bliżej, by być jak kobieta kananejska u Jego stóp, nie mając wciąż odpowiedzi na swoje modlitwy, wołania. Być u Jego stóp, by On leczył nasze serca z pychy, szukania swoich celów, planów. Byśmy w pokorze jak "szczenię" u stóp Pana pytali, słuchali Go, nie zrażali się, nie unosili się dumą, ale czekali, ufając, że cokolwiek się nie stanie w naszym życiu to uniesiemy, bo jesteśmy już blisko Niego, a wtedy i cuda będą się działy.