Jezus powiedział do ludu: «Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: „Oni wszyscy będą uczniami Boga”. Każdy, kto od Ojca usłyszał i przyjął naukę, przyjdzie do Mnie. Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne. Ja jestem chlebem życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: Kto go je, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata».

 

Często, kiedy spoglądamy na chleb podnoszony w trakcie przeistoczenia, trudno nam uwierzyć, że to właśnie ciało Jezusa. W tych momentach warto przypominać sobie dzisiejszy fragment Ewangelii. Pan Jezus wprost mówi o sobie jako o chlebie, który mamy spożywać, jeżeli chcemy osiągnąć życie wieczne. Kiedy zwracał się z tym do Żydów, widział brak wiary i zrozumienia – Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać? (J 6, 60). Stąd też wskazówka, aby prosić Boga o łaskę wiary – o pociągnięcie nas przez Boga w stronę Jezusa. Gdy nie starcza nam wiary, usilnie o nią prośmy.