Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: "Effatha", to znaczy: Otwórz się. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I przepełnieni zdumieniem mówili: "Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę".

 

Czytając o uzdrowieniu głuchoniemego, zauważmy proste środki, jakimi posługuje się Jezus. Są to palce włożone w uszy chorego i ślina dotykająca jego języka.

Jest także coś innego, jest westchnienie i spojrzenie w niebo, czyli modlitwa. Jest także rozkaz: „Otwórz się”.

Jak to odczytać? Jak przyjąć sercem te gesty i słowa na dzień dzisiejszy? Co znaczą one dla nas dziś?

Duchowa rzeczywistość jest trudna do zobaczenia i usłyszenia. Tylu dziś głuchoniemych duchowo i wewnętrznie. Czytając dzisiejsze Słowo, chcę do Jezusa ich przyprowadzać. Chcę czynić to z wiarą, że i dziś cuda są możliwe. Chcę zapamiętać, że Jezus nie działa spektakularnie, na pokaz, że nie są Mu potrzebne nadzwyczajne środki aby uzdrowić ciało i ducha. On, jak wtedy używa prostych środków. Może czasem trudno je dostrzec. Ale On jest Cudotwórcą i czeka na naszą wiarę. Ważne także zaufanie, spojrzenie w niebo, westchnienie! Bóg czuwa nad nami, Bóg chce naszego otwarcia na rzeczywistość ducha, Bóg chce, abyśmy zobaczyli to, co niewidzialne i mówili o tym, co przeżywamy jako ludzie wierzący i żyjący duchem.

To Jezus powie „Otwórz się” i dotykiem łaski pokaże, że istnieje to co niewidoczne i sprawi, że z odwagą będziemy o tym mówili.