Gdy Adam spożył z drzewa, Pan Bóg zawołał na niego i zapytał go: «Gdzie jesteś?». On odpowiedział: «Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się». Rzekł Bóg: «Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?». Mężczyzna odpowiedział: «Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem». Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: «Dlaczego to uczyniłaś?». Niewiasta odpowiedziała: «Wąż mnie zwiódł i zjadłam». Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: «Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i dzikich; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono ugodzi cię w głowę, a ty ugodzisz je w piętę».

 

To jest dość przedziwna historia. Bóg, który wie wszystko, pyta, gdzie jest Adam. Adam, który brał udział w nieposłuszeństwie Bogu, wszystko zrzuca na Ewę. I Bóg zamiast natychmiast solidnie ukarać winowajcę – diabła, puszcza go wolno, zapowiadając jedynie długotrwały konflikt pomiędzy Nim a ludzkością. To wszystko jest mało logiczne. Po ludzku patrząc – owszem, ale przecież to ostatecznie Boży plan zatytułowany „miłosierdzie”. I chociaż skutki występku pierwszych ludzi są nie do zatrzymania, bo już pierwotna harmonia i świętość zostały utracone, to Bóg nie rezygnuje z człowieka i gwarantuje ostateczne pokonanie zła.