Jezus opowiedział uczniom przypowieść: "Czy może niewidomy prowadzić niewidomego? Czy nie wpadną w dół obydwaj? Uczeń nie przewyższa nauczyciela. Lecz każdy, dopiero w pełni wykształcony, będzie jak jego nauczyciel. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Jak możesz mówić swemu bratu: „Bracie, pozwól, że usunę drzazgę, która jest w twoim oku”, podczas gdy sam belki w swoim oku nie widzisz? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka brata swego. Nie ma drzewa dobrego, które by wydawało zły owoc, ani też drzewa złego, które by dobry owoc wydawało. Po własnym owocu bowiem poznaje się każde drzewo; nie zrywa się fig z ciernia, ani z krzaka jeżyny nie zbiera się winogron. Dobry człowiek z dobrego skarbca swego serca wydobywa dobro, a zły człowiek ze złego skarbca wydobywa zło. Bo z obfitości serca mówią jego usta".

 

Jezus jest bardzo dobrym obserwatorem. Dostrzegał wiele postaw, w których ludzie wzajemnie się ranili poprzez grzech pychy, pogardy czy poniżania innych. Chrystus nie piętnował tych, którzy w taki sposób funkcjonowali. On w przypowieści mocnymi słowami chce powiedzieć nam – dość, wystarczy. A decyzje o zmianie postępowania pozostawia każdemu z ludzi. Szanując naszą wolność, motywuje nas do szerszego otwarcia oczu i serca.

Kiedyś przeczytałem następujące stwierdzenie: spotkany człowiek jest jak lustro, w którym mogę się przejrzeć. Z jednej strony zastanawiam się, jak często dziękuję Bogu za dar wzroku? A z drugiej pytam sam siebie, jak często proszę Go o właściwe widzenie drugiego człowieka? Dostrzec prawdę o swoich słabościach, grzechach i małościach, to tak naprawdę zobaczyć swoją wielkość. Ponieważ owym wielkim się staję nie poprzez grzech, lecz przez powstawanie z niego. Ta świadomość owej belki w oku sprawia, że jestem także bardziej bezpieczny w relacji wobec innych. Stając naprzeciw drugiego takiego samego jak ja grzesznika, spoglądam na niego z szacunkiem. I nie dopatruję się tego, co mnie gloryfikuje wobec niego. Ktoś kiedyś powiedział: na początku spotkania z bliźnim odnajduj w nim choćby trzy cechy, za które chciałbyś Bogu podziękować.

Kiedyś powiedziała mi pewna kobieta takie słowa: zdecydowałam się na spowiedź, gdy usłyszałam, że w konfesjonale siedzi dwóch grzeszników. Dzieli ich kratka, a łączy Boże Miłosierdzie.

Warto oddać Bogu to, co nas od siebie dzieli, aby Jego miłość nas połączyła.