Po powrocie Jezusa z krainy Gadareńczyków podeszli do Niego uczniowie Jana i zapytali: "Dlaczego my i faryzeusze dużo pościmy, Twoi zaś uczniowie nie poszczą?" Jezus im rzekł: "Czy goście weselni mogą się smucić, dopóki pan młody jest z nimi? Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy będą pościć".

 

Czy może nie za dużo dzisiaj tych różnych nawoływań do postu? Po co tak od razu? Przecież dziś nie będę ubierał wora pokutnego. Wiadomo, że nie musimy zaraz siedzieć w popiele i uderzać w płacz, i pościć od rana do nocy. Post ma sięgać do głębi naszych serc. Chodzi przecież o przemianę wewnętrzną, o odwrócenie się od zła, o zrzucenie z siebie niedobrych przyzwyczajeń, wszystkich zafałszowań i niewierności. Jak to zrobić, gdy przychodzi na nas taki czas, kiedy nasza pobożność słabnie? Widzimy, że jakby trudniej o przemianę, że trochę mniej sił na powrót. Czy to aż tak trudne, gdy Młody Pan – Jezus jest jeszcze z nami?!