I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: „Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza”. Nie wiedział bowiem, co należy mówić, tak byli przestraszeni. I zjawił się obłok, osłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”. I zaraz potem, gdy się rozejrzeli, nikogo już nie widzieli przy sobie, tylko samego Jezusa. A gdy schodzili z góry, przykazał im, aby nikomu nie rozpowiadali o tym, co widzieli, zanim Syn Człowieczy nie powstanie z martwych. Zachowali to polecenie, rozprawiając tylko między sobą, co znaczy powstać z martwych.

 

W święto Przemienienia Pańskiego liturgia słowa kieruje naszą uwagę na postać zapowiedzianego przez proroków Mesjasza. Pan Jezus, ukazując chwałę swego bóstwa na górze Tabor, umacnia uczniów na nadchodzące wydarzenia swej męki i pozwala im poznać odwieczny zamiar miłości Boga wobec każdego człowieka. Wraz z Mojżeszem i Eliaszem, największymi postaciami Starego Testamentu, uznajemy w Jezusie, umiłowanym Synu Ojca, Mesjasza – Zbawiciela świata. Przyjmijmy od Niego dar zbawienia, który uobecnia się w każdej Eucharystii.

Prorok Daniel ukazuje nam dziś Mesjasza, który ma przyjść i który będzie równy Bogu. Określenie „Syn Człowieczy” mówi o tym, że będzie to człowiek taki jak my – odczuwający głód, ból, cierpienie. Jednak będzie to także ktoś różny od nas; ktoś, komu powierzono panowanie, chwałę i władzę królewską, a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.

Zapowiedź proroka realizuje się w osobie Chrystusa. Wybrani uczniowie Piotr, Jakub i Jan, patrząc na przemienionego Jezusa, tracą głowę. Dotąd znali Go jako człowieka, który wprawdzie cieszył się ich ogromnym autorytetem, czynił niezwykłe znaki, ale nie pokazywał w pełni, kim jest. Teraz do ich uszu docierają słowa, które czynią ich wiarę mocną: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”.

Wydarzenie z góry Tabor przygotowało uczniów do właściwego przeżycia męki i śmierci Mistrza. Dopiero po Zmartwychwstaniu mogli oni w pełni zrozumieć sens tego, czego byli świadkami. Gdy doświadczyli, że On żyje, nabrali odwagi do głoszenia o Nim.

Przemienienie Jezusa umacnia także naszą wiarę w to, że jest On Synem Bożym. Przypomina o Jego zmartwychwstaniu, o tym, że po trudach swego życia i bolesnej męce przebywa teraz u Ojca. Ale czy tylko to? Chwała Jezusa, jakiej doświadczyli uczniowie na górze Tabor, jest zapowiedzią naszej przyszłej chwały. Jesteśmy przecież synami w Synu. Nas także Bóg umiłował i uczynił swoimi dziećmi. Przemienienie Jezusa wskazuje na cel naszej drogi. Dzięki temu pozwala nam przetrwać chwile próby, umacnia nas w trudnościach, nie pozwala, byśmy ciągle kroczyli z pochyloną głową, lecz kieruje nasze oczy ku niebu.

Wzmocnijmy więc osłabłe kolana, podnieśmy głowy. Spójrzmy na Tego, który nam w wierze przewodzi. Zaufajmy Jezusowi! Powierzmy Mu to wszystko, z czym się borykamy. On nam pomoże. My zaś trwajmy przy Nim, bo do tego zachęca nas sam Bóg Ojciec: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”.