Bracia: Żywe jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca. Nie ma stworzenia, które by dla Niego było niewidzialne; przeciwnie, wszystko odkryte jest i odsłonięte przed oczami Tego, któremu musimy zdać rachunek. Mając więc arcykapłana wielkiego, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trwajmy mocno w wyznawaniu wiary. Nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz poddanego próbie pod każdym względem podobnie jak my – z wyjątkiem grzechu. Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy doznali miłosierdzia i znaleźli łaskę pomocy w stosownej chwili.

 

Słowo, które dziś do nas przychodzi, jest swoistym komentarzem do rozważań autora listu na temat „Bożego szabatu”. Idąc za myślą semicką i żydowskim rozumieniem szabatu jako zatrzymania wbrew pędowi życia i pracy, by zachwycić się Bogiem i „odpocząć” w Jego zachwycie każdym z nas, owo „szabatowanie” (Hbr 4,9 w przekładzie Biblii Pierwszego Kościoła) jest realnym doświadczeniem spełnienia pragnienia odkrycia i spojrzenia na rzeczywistość oczyma Najwyższego. Dlatego autor natchniony ostrzega przed zepsutym sercem niewiary, hardością i nieposłuszeństwem, kładąc na swoją żarliwość niezwykłą pieczęć: „Bo żyje i działa słowo Boga, tnie sprawniej niż jakikolwiek miecz obosieczny (…) i potrafi rozebrać myśli i intencje serca. Nie ma dla Niego stworzenia utajonego, wszystkie dla Jego oczu nagie i bez osłony” (4,12n).

Niesamowicie porusza mnie to odsłonięcie osobistej relacji autora ze Słowem, niezwykle intensywne pragnienie, by podzielić się zarówno pewnością przenikliwego spojrzenia Bożych oczu, jak i dowodem miłości, z jaką patrzy na każdego z nas Ojciec z nieba. I dlatego z tym większą gorliwością dziękuję Bogu za Jego wzrok, który odsłaniając całą prawdę – nie potępia, znając wszystkie intencje mojego serca – nie odrzuca i nie gorszy się, ale mobilizuje do wiary i przyjęcia przebaczenia.

Stąd nie dziwi ostatnie zdanie dzisiejszego czytania – logiczna konsekwencja doświadczenia bliskości Boga i zachęta, która nie dopomina się o dodatkowe wzmocnienie – „śmiało podchodźmy do tronu łaski, aby dostąpić miłosierdzia i znaleźć łaskę odpowiedniej pomocy” (4,16).

Czy potrzebujemy dziś czegoś więcej?