W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na siebie. A z nieba odezwał się głos: Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie.

 

Wszystkie zapowiedzi Starego Testamentu zostają wypełnione w Jezusie Chrystusie, który swoją publiczną działalność rozpoczyna od przyjęcia Chrztu św. w Jordanie, z rąk Jana Chrzciciela. Chrzest Janowy jest jednak tylko początkiem drogi, która doprowadzi Syna Bożego na Kalwarię, gdzie dokona się prawdziwe odrodzenie człowieka, mocą Jezusowej krwi. Tak pisał o tym św. Ambroży, ojciec i doktor Kościoła, żyjący w IV wieku: „Zobacz, gdzie jesteś ochrzczony, skąd pochodzi chrzest, jeśli nie z krzyża Chrystusa, ze śmierci Chrystusa. To jest cała tajemnica: Chrystus cierpiał za ciebie. W nim jesteś odkupiony, w Nim jesteś zbawiony”.

To było przesłanie pierwszych chrześcijan. Przetrwało ono przez wieki w świadomości wielu uczniów Jezusa Chrystusa. Bardzo dobitnie wyraził to 15 wieków później, niemiecki Jezuita, O. Alfred Delp w gestapowskim więzieniu, krótko przed swoją śmiercią: „Człowiek naprawdę staje się człowiekiem dopiero wtedy, gdy ma udział w Bogu”. Ktoś inny dopowiedział, że człowiek potrzebuje Bożej natury, by stać się naprawdę człowiekiem.

I niech to pozostanie jako moje przesłanie na ten dzisiejszy Dzień Pański. Być prawdziwie zakorzenionym w Bogu, by stawać się coraz bardziej człowiekiem.