Jezus zauważył to i rzekł do nich: "Czemu rozprawiacie o tym, że nie macie chlebów? Jeszcze nie pojmujecie i nie rozumiecie, tak otępiałe są wasze umysły? Mając oczy, nie widzicie; mając uszy, nie słyszycie? Nie pamiętacie, ile zebraliście koszów pełnych ułomków, kiedy połamałem pięć chlebów dla pięciu tysięcy?" Odpowiedzieli Mu: "Dwanaście". "A kiedy połamałem siedem chlebów dla czterech tysięcy, ile zebraliście koszów pełnych ułomków?" Odpowiedzieli: "Siedem". I rzekł im: "Jeszcze nie rozumiecie?"

 

Jezus kieruje dziś do nas dwa przesłania: przestrogę oraz zaufanie. Najpierw bardzo mocno przestrzega nas przed „kwasem faryzeuszów”, którym jest wszelkie zło i zepsucie, jakim niejednokrotnie próbują nas zarazić przewrotni i zawistni ludzie. Tego mamy się bardzo mocno strzec i od tego stronić.

Najlepszą bronią przeciw wszelkiej przewrotności jest zaufanie Jezusowi. Niestety często w niejednym sercu ludzkim brakuje ufności w Boże działanie. Potwierdzeniem tego jest postawa samych Apostołów, którzy widząc wielki cud rozmnożenia chlebów, którymi Jezus nakarmił tysiące głodnych ludzi, dalej martwią się o jedzenie. A Bóg pragnie jasno i wyraźnie powiedzieć, że się o wszystko zatroszczy.

Jaka jest ufność w moim sercu? Czy wierzę, że będąc nawet w beznadziejnej sytuacji, Bóg przyjdzie mi z pomocą? Czasem niestety sami wyznaczamy Bogu obszary naszego życia, w których może On działać. Tymczasem dziś chce On wejść w całe moje i twoje życie – chce słuchać o naszych troskach, problemach, chorobach, niedostatkach, niezrozumieniu… i to wszystko uzdrawiać. Czeka tylko na jedno – aż Go zaproszę do siebie. Tylko tyle.

Jezu, zapraszam Cię dziś do mojego serca, codzienności, rodziny, wspólnoty… Ufam, że się o wszystko zatroszczysz.