Obok krzyża Jezusa stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.

 

„I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie”. W osobie ucznia każdy wierzący jest zaproszony do przyjęcia Maryi, Matki Jezusa. Wziąć do siebie oznacza żyć w nieustannej i zażyłej bliskości. Polska jako naród też przyjęła Maryję jako Matkę całego narodu. Historia nasza daje nam bardzo wiele znaków Jej nieustannej troski o nas. Przywołajmy chociażby tylko dwa, jakże znaczące: obrona Częstochowy w czasie potopu szwedzkiego i Cud na Wisłą w kolejnym dramatycznym momencie zalewania Polski, tym razem przez bolszewików.

Ona jest nieustannie z nami, a czy my jesteśmy z Nią? Czy mamy Ją u siebie, trwając w nieustannej i zażyłej bliskości?

W tym trudnym czasie pandemii i nasilających się podziałów w społeczeństwie polskim jakże ważne jest mieć Ją u siebie i uczyć się od Niej stania pod krzyżem Jezusa, by móc następnie żyć radością zmartwychwstania. Tylko tak nauczymy się żyć pojednaniem, bezwarunkową miłością nawet do tych, którzy nas odrzucają, wyśmiewają. Jedynie miłość aż po krzyż ma moc zmartwychwstania.

Duchu Święty, ucz nas, co to znaczy przyjąć Matkę do siebie.