Jezus powiedział do swoich uczniów: "Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Parakleta da wam, aby z wami był na zawsze. Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy. Kto nie miłuje Mnie, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. To wam powiedziałem, przebywając wśród was. A Paraklet, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem".

 

Gdy Henry Edward Manning był jeszcze anglikańskim kaznodzieją, przyszła do niego pewnego dnia jedna z jego gorliwych słuchaczek i zapytała, dlaczego nigdy nic nie mówiono o Duchu Świętym. To pytanie utkwiło mu w pamięci, nie dając spokoju. Zaczął coraz bardziej zagłębiać się w naukę o Duchu Świętym i coraz częściej modlił się do Niego. I jak sam później wyznał, to właśnie On zaprowadził go do wiary Kościoła katolickiego, którego został później arcybiskupem i kardynałem.

Trzecia Osoba Boska – Duch Święty – często jest zapominana także w naszym religijnym życiu. W modlitwach lubimy raczej zwracać się do Boga Ojca, do Chrystusa lub Jego Matki, rzadziej do Ducha Świętego. Stąd warto wyrobić w sobie nawyk modlitwy właśnie do Ducha Świętego.

Charakterystyczną cechą wszystkich modlitw skierowanych do Ducha Świętego jest prośba o Jego zstąpienie, nawiedzenie i przyjście. Najczęściej powtarzającym się słowem jest wezwanie: „Przyjdź!”. Od wołania tego rozpoczyna się wiele głębokich modlitw liturgicznych do Ducha Świętego, powstałych w Kościele, np. hymn Veni Creator nieznanego autora z IX wieku oraz sekwencja Veni, Sancte Spiritus, której twórcą był prawdopodobnie Stephen Langton, arcybiskup Canterbury, zmarły w 1228 roku. Rozbrzmiewa w nich z mocą błaganie o oświecenie, oczyszczenie, ożywienie i przeniknięcie aż do głębi serca człowieka. Tylko Duch-Wspomożyciel może uzdolnić chrześcijanina, ażeby wytrwale i w pokoju szedł za Chrystusem aż do pełni zbawienia. On też umacnia go w dawaniu świadectwa o Chrystusie, aż po oddanie własnego życia. W czasie rewolucji francuskiej w 1792 roku sześćdziesiąt karmelitanek z Compiugne zostało postawionych przed sądem i skazanych na śmierć. Na miejsce stracenia były wiezione na specjalnym wózku. Kiedy przejeżdżały między krzyczącą rzeszą ludzi, ich przełożona, osoba w podeszłym wieku, zaintonowała hymn Przyjdź, Duchu Święty. Następnie zakonnice, klęcząc przed przełożoną, prosiły ją o błogosławieństwo i ze śpiewem – modlitwą do Ducha Świętego – podchodziły na miejsce stracenia. Duch, który uwielbił Jezusa, prowadził je również do wiecznej chwały.

W dzień Pięćdziesiątnicy Duch Święty zstąpił na młody Kościół i usposobił apostołów, aby poszli na cały świat i ogłaszali Dobrą Nowinę o Jezusie Chrystusie i Jego dziele Odkupienia wszystkim ludziom. W każdej Mszy Świętej Jezus Chrystus, którego możemy przyjąć do swego serca, ciągle od nowa obdarowuje nas wszystkich odnawiającym Duchem Świętym. Pozwólmy dziś, aby Duch Święty złamał nasz egoizm, naszą chęć budowania życia wyłącznie w oparciu o dobra materialne. Aby przezwyciężył nasze ograniczanie kontaktów do najbliższej rodziny. By przełamał w nas opór do przebaczenia z serca naszym nieprzyjaciołom, zwłaszcza tym mieszkającym z nami pod jednym dachem. Nie bójmy się przyjąć Ducha Świętego, gdy do nas przychodzi. Nie bójmy się narodzić z Ducha i podążać do świętości. Prośmy o to słowami modlitwy św. Augustyna:

„Bądź mym oddechem Duchu Święty, ażebym rozważał to, co
święte; bądź moją siłą Duchu Święty, ażebym czynił to, co święte;
bądź mym pragnieniem Duchu Święty, ażebym ukochał to
co święte; bądź moją mocą Duchu Święty, ażebym strzegł tego
co święte; strzeż mnie od złego Duchu Święty, ażebym nie stracił
tego co święte. Amen.”