Zapytał Go: Które? Jezus odpowiedział: Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego, jak siebie samego! Odrzekł Mu młodzieniec: Przestrzegałem tego wszystkiego, czego mi jeszcze brakuje? Jezus mu odpowiedział: Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną! Gdy młodzieniec usłyszał te słowa, odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.

 

Okazuje się, że przykazania to nie wszystko. Można kierując się nimi, nie zmierzać do Nieba. Jak to możliwe?

Przykazania, których przestrzeganie potwierdza młodzieniec, stanowią jedynie ciag drogowskazów. Czy jednak korzystając z nich, potrafisz poruszać się w gąszczu uliczek własnego życia, jeżeli nie ma w tobie determinacji i oddania? Myślę, że nie. Niektorzy twierdzą, że ta determinacja to dobroć, jakiej oczekuje Chrystus od bogatego człowieka z tej sceny. Sadzę, iż nie tylko. Chodź za Mną - czyli bądź taki jak ja, nie wiąż się na wieki z tym, co tu i teraz, patrz daleko przed siebie, odkryj swój cel, jakim jest życie wieczne, poczuj obecność Boga żywego, towarzysz Mu, uwierz w nieskończoność skarbu, jaki na ciebie czeka w Domu Bożym, chciej dostrzec skonczoność pseudoskarbów, jakie cię otaczają! Przykazania niech Ci w tym będą pomocą!

Można przestrzegając przykazań, nie wierzyć w Chrystusowe obietnice raju. Sądzę, że ten człowiek z dzisiejszej perykopy w to zwyczajnie nie wierzył..., jak ateiści niedawnej kampanii billboardowej "Nie zabijam, nie kradnę, nie wierzę".

 

Przeczytaj również >>Być i już<< Eweliny Gładysz.