Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić i nie ustawać: „W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: "Obroń mnie przed moim przeciwnikiem". Przez pewien czas nie chciał Lecz potem rzekł do siebie: "Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie". I Pan dodał: „Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”.

 

Dzisiaj jako komentarz zacytuję słowa założyciela naszego Ruchu Małżeńskiego Equipes Notre Dame, Henri Caffarela, zawarte w książce „Sto listów o modlitwie”,  w rozdziale pt. „Jego modlitwa jest moją modlitwą”, str. 225-226: „Dlatego kiedy przychodzimy na modlitwę, jesteśmy rozproszeni jak stado wróbli na okolicznych drzewach i krzakach i musimy się na nowo opanować, uspokoić, zebrać się w sobie, skupić się. A to wymaga czasu. Nasze przylgnięcie do Boga wzmacnia się w miarę, jak nasza wiara w obecność Boga w nas się nasila i jak aktualizuje się nasza miłość do Niego. Prawdą jest, że powinien nadejść taki dzień, w którym nie powiem, że nie potrzeba już poświęcać określonego czasu na modlitwę, lecz kiedy to wewnętrzne przylgnięcie do modlitwy Ducha Chrystusa w nas będzie trwałe, aktualne, żywe, nieprzerwane. Wtedy zajęcia nasze nie przeszkadzają już temu przylgnięciu. I wówczas, czy jesteśmy w ruchu, czy pracujemy, czy rozmawiamy, poryw Ducha nas umacnia i ożywia (…)”.

Słowa "naprzykrza" i "przylgnąć" w dzisiejszej Ewangelii są dla nas równoznaczne. Jak ta wdowa przylgnęliśmy do stóp Pana i nie puszczamy. Naprzykrzamy się i niech tak pozostanie.