Wówczas Jezus rzekł do nich: "Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela". W domu uczniowie raz jeszcze pytali Go o to. Powiedział im: "Kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia względem niej cudzołóstwo. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo". Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: "Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego". I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je.

 

Z całą świadomością możemy powiedzieć, że dziś jest wyjątkowa Ewangelia. Dlaczego? Bo jest wreszcie fragment dla dzieci. Zazwyczaj czytamy o życiu Pana Jezusa, Jego działalności, cudach jakie czynił, relacjach z ludźmi, których spotykał i najczęściej byli to dorośli. Nierzadko te treści są trudne do zrozumienia dla dzieci. Ale dziś mamy jasny i jakże piękny przekaz. Pan Jezus mówi wyraźnie, aby dorośli pozwolili dzieciom przychodzić do Niego, bo chce nas spotykać, czeka na nas i cieszy się z tych spotkań. A to oznacza, że jesteśmy dla Niego ważni i zajmujemy wyjątkowe miejsce w Jego sercu.

Opisane w dzisiejszym fragmencie spotkanie Pana Jezusa z dziećmi jest cudowne, ponieważ czytamy: „brał je w objęcia i błogosławił, kładąc na nie ręce”. Sam Bóg, żywy i prawdziwy, źródło największej miłości i dobroci, brał w objęcia dzieci i przytulał je.

Chyba każdy z nas chciałby choć raz zostać przytulony przez Pana Boga, poczuć Jego dotyk i ciepło. Zwłaszcza kiedy mamy jakiś kłopot, smutek, jest nam źle, tak bardzo potrzebujemy Bożego przytulenia. Ale jak przytulić Pana Jezusa dzisiaj, kiedy nie żyje pośród nas tak, jak 2 tys. lat temu?

Po pierwsze trzeba Mu o tym powiedzieć, że Go potrzebujemy, że chcemy, by nas objął i przytulił. A wtedy Pan Jezus, który jest Bogiem Wszechmogącym, zrobi to. Posłuży się naszą mamą lub tatą, a może babcią. Kimś, kto nas kocha. Bo to On nauczył nas miłości i jak okazujemy miłość to Jezus jest w nas.

Niech zatem każdego przytuli nasz Bóg :-)