Pytali go też i żołnierze: «A my, co mamy czynić?» On im odpowiadał: «Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie».Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichrza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym».Wiele też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę.

 

W trzecią niedzielę Adwentu w Słowie Bożym spotykamy św. Jana Chrzciciela, otoczonego ludźmi dobrej woli, otwartymi na uwagi, pragnącymi zmienić swoje życie. Ich pytanie: „Cóż więc mamy czynić?” jest wyrazem  chęci przygotowania się na przyjście Mesjasza, gotowości do działania.

W odpowiedzi Jan namawia do dzielenia się z innymi ludźmi wszystkim, co mają. Przykładem może być suknia czy żywność, ale tak naprawdę chodzi o znacznie więcej, może o dobre słowo, czas,  zdolności, czy codzienny wysiłek. Wykonując codzienną pracę, powinniśmy  być uczciwi, rzetelni i sprawiedliwi. W dalszej części Ewangelii  Jan rozwiewa wątpliwości słuchaczy co do swojej osoby -  wskazuje na Jezusa Mesjasza, jako jedynego godnego uwagi, który przyjdzie, aby ochrzcić ludzi „ Duchem Świętym i ogniem”, a także odebrać wykonaną pracę, oddzielając ludzi sprawiedliwych (pszenicę) od nieuczciwych (omłot). Ewangelista ujawnia także przeznaczenie obu kategorii ludzi sprawiedliwi wejdą do Chwały Bożej (pszenica trafi do spichrza )a losem nieuczciwych będzie „ogień nieugaszony” .

Ewangelię tę nie bez przyczyny odczytuje się w czasie niedzieli adwentu. My również przygotowujemy się na przyjście Jezusa, tego w stajence, ale także tego, który przyjdzie sądzić ludzi przy końcu świata. Podobnie jak ludzie otaczający Jana, jesteśmy pełni dobrej woli i chęci poprawy. To od nas zależy, jak wykorzystamy ten czas oczekiwania na przyjście Zbawiciela. Czy nasza praca będzie godna miana „pszenicy” ?

Artur