Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”. Na to rzekła Maryja: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”. Wtedy odszedł od Niej anioł.

 

Dla każdego z nas Bóg ma plan. Każdy z nas ma swoje własne powołanie. I chyba każdy z nas w inny sposób je odkrywa. Pytanie, czy potrafimy odpowiedzieć, tak jak Maryja: Niech mi się stanie według Twego słowa?

Każdego dnia mamy tu na ziemi „coś” do zrobienia, „coś”, co w Bożym planie zostało nakreślone. Czy potrafimy rozpoznać to „coś”? Czy potrafimy otworzyć się na Ducha, by nami kierował, by nam pokazywał, by nas uzdalniał? Niech mi się stanie według słowa Twego.

Może zdarza nam się dyktować Bogu warunki?
- teraz, to ja się muszę zająć czymś innym, Twoja wola to może po 16-ej, jak będę miał trochę czasu?
- nie, teraz to ja muszę odpocząć, zmęczony jestem, nie podsuwaj mi tych myśli, osób, zadań...

Panie, naucz nas bezwarunkowo przyjmować Twoją wolę, posyłaj swego Ducha, by nas prowadził, byśmy potrafili rozpoznać i podejmować zadania, które nam dajesz…, byśmy szli i owoc przynosili.