Pytali go też i żołnierze: A my, co mamy czynić? On im odpowiadał: Nad nikim się nie znęcajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie. Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On chrzcić was będzie Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym. Wiele też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę.


Budzi się w człowieku, szczególnie w dzieciach poczucie sprawiedliwości i porządku. Mówiąc inaczej, pewnego ładu. Ale rzeczywistość nie jest idealna i obserwując innych, tych którzy już zarzucili starania o dobro i pokój, naśladują ich obojętność lub czasem bałaganiarstwo. Gdyby dać dzieciom właściwy przykład, z pewnością w swojej dziecięcej ufności poustawialiby sobie życie już w młodym wieku. Gdy tak nie jest, potrzeba więcej wysiłku na dalszym etapie życia.

W Ewangelii dzisiejszej obserwujemy sytuację, kiedy to ludzie proszą Jana Chrzciciela o rady, jak postępować. Ponieważ budzi się w nich potrzeba ładu. Jan odpowiada, ale odpowiedzi nie są dla nas takie oczywiste. Jednak jest w nich coś więcej niż tylko odpowiedź na zadane pytanie. One są pełne nadziei na lepsze jutro.