Jezus opowiedział faryzeuszom i uczonym w Piśmie następującą przypowieść:
„Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zagubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: «Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła».
Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia”.

Kiedy Jezus wychodzi na poszukiwanie zagubionej owcy, potwierdza, że jest ona bezcenna w Jego oczach i że liczy się dla Niego jedynie to, aby ją odnaleźć, zbawić, uratować, przywrócić do życia bez względu na to, w jakim stanie ją znajdzie.

Oto Serce Jezusa, które tak niepojęcie umiłowało człowieka! Serce, które z tak wielką wytrwałością szuka, aż znajdzie.... Jezus wie, jakim dramatem jest zagubienie się owcy dla niej samej, choć może ona na początku nie zdawać sobie z tego sprawy. Jezus wie, że rozgrywa się walka o wieczność w szczęśliwości albo w potępieniu, o życie albo śmierć. A On nie przyszedł, aby potępiać, ale aby zbawiać, aby dawać życie, aby szukać tego, co zginęło, i przyprowadzać do Ojca.

Wzruszające jest Słowo, które mówi o radości Boga i Nieba całego z nawrócenia grzesznika, ze znalezienia zagubionej duszy. Bóg sam bierze taką duszę na swoje ramiona, aby przyprowadzić ją do stada, bo ona o własnych siłach nie jest w stanie tego uczynić. Słowo ukazuje nam również, że to Bóg pierwszy wychodzi, aby nas szukać, to On pierwszy z troską i bólem serca pragnie jak najprędzej wziąć swoje umiłowane dziecko w ramiona, bez względu na to, jak daleko odeszło, jak nisko upadło. Żaden grzech, żadna nędza, żaden brud nie mogą Go przed tym powstrzymać. Bo ON KOCHA każdego takim, jakim jest, i kocha każdego osobiście.

Jezu! Potrzebuję Cię w moim życiu, potrzebuję Twojej łaski i Twego miłosierdzia. Kiedy zboczę z drogi albo się zagubię, błagam Cię, szukaj mnie, znajdź mnie, bo sam sobie nie poradzę! Wiem, jak bardzo jestem słaby!  Nawróć mnie całkowicie do Ciebie i przyprowadź do Ojca, aby życie moje stało się nieustanną radością świętych i aniołów w Niebie. Amen.