Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić”. Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: „Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli”.

 

Co się „najpierw” wydarzy, kiedy Pan przyjdzie na końcu czasów? W trzecim dniu adwentowym widzimy Jezusa, który rozradował się w Duchu Świętym i zaczął wysławiać Ojca, że objawił się i został przyjęty przez tych, którzy są jak dzieci – prostego serca. Czyż nie tak będzie?

Czyż Jezus nie rozraduje się ponownie i ostatecznie (to coś znacznie więcej niż sam uśmiech) w Duchu Świętym, kiedy nasze oczy zobaczą Go takim, jaki Jest?

Aż pięć razy w dzisiejszym fragmencie ewangelicznym jest wymieniony Bóg jako Ojciec, trzy razy Jezus mówi o sobie jako o Synu i jest również raz wymieniona Osoba Ducha Świętego. Czyż cała Trójca Święta nie rozraduje się, ponieważ nastąpi oczekiwane zjednoczenie pielgrzymów z Bogiem, który jest Miłością; jest Domem naszym!

Właśnie z perspektywy paruzji chcemy odczytać adwentowy dar Słowa. Paruzja będzie radością nieprzemijającą ponadczasową dla tych, którzy w czasie przyjęli Zbawiciela wraz z powodami prawdziwej radości. Bóg stał się dostępny z całą swoją miłością przez Jezusa, na ziemi skutej głębokim smutkiem poprzez śmierć – skutek grzechu. Kiedy Jezus pojawił się na świecie w czasie i zaczął się radować w Duchu Świętym, wyglądał jak kwiat na pustyni. A może lepiej posłużyć się obrazem z proroctwa Izajasza: „wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański.” (Iz 11,1). Różdżka to cienka, młoda gałązka wyrastająca z pnia drzewa. Nowy i mocny organizm, choć na razie mały i niepozorny, jakby na zgliszczach starego pnia, jednocześnie jakoś z nim organicznie związany.

Odbiorcami rozradowania Mesjasza są ci, którzy mają proste serca. To oni przez swoje nieskomplikowanie i otwarcie doświadczają darów zapomnianych, utraconych przez historię zła i grzechu. Wszystkie dary Ducha są w Jezusie i na Jego Obliczu. Jezus przychodzi z Domu, od Ojca do tych, którzy są jak stary pień, obumarli, w jakiś sposób dzicy, odczuwający odrzucenie, ale przecież tęskniący za mądrością, rozumem, radą, męstwem, wiedzą, bojaźnią… nowością wieczną!

Nieprzypadkowo Izajasz, wypowiadając proroctwo o czasach Mesjasza, mówi, że owocem czasów ostatnich będzie pojednanie, „udomowienie”, jako owoc obecności, słów i czynów Mesjasza – Żywej Różdżki z pnia Jessego. Prorok pokazuje pojednanie i jedność poprzez symboliczny obraz, wymieniając cztery pary zwierząt domowych, które tworzą wspólnotę ze zwierzętami dzikimi: wilk z barankiem, pantera z koźlęciem, cielę i lew, krowa i niedźwiedzica…

Domowe i dzikie: pojednane poprzez przebaczenie pomiędzy sobą i zjednoczone przez Jezusa. Niebiańskie i ziemskie w Jezusie.

„Przebaczenie jest możliwe, jeśli odkrywamy, że dobro jest bardziej pierwotne i silniejsze niż zło, że słowo, którym Bóg potwierdza nasze życie jest głębsze niż wszelkie nasze formy negacji…, jedność przewyższa konflikt” (Lumen fidei, p.55). Czyż uśmiech ludzki przeniknięty Duchem Świętym nie może być pierwszym błyskiem, zapowiadającym obecność nowej ziemi i nowego nieba na tej ziemi?