Gdy Adam zjadł owoc z drzewa zakazanego, Pan Bóg zawołał na niego i zapytał go: „Gdzie jesteś?”. On odpowiedział: „Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się”. Rzekł Bóg: „Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść?”. Mężczyzna odpowiedział: „Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa, i zjadłem”. Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: „Dlaczego to uczyniłaś?”. Niewiasta odpowiedziała: „Wąż mnie zwiódł, i zjadłam”. Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: „Ponieważ to uczyniłeś, będziesz przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i polnych, na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej; ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę”. Mężczyzna dał swojej żonie imię Ewa, bo ona stała się matką wszystkich żyjących.

 

Grzech uderza we wszystkie relacje:

Relację do Boga: usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się (sic!). Od kiedy Bóg straszy? Bóg nie straszy. Ale od momentu, kiedy człowiek wchodzi w grzech, patrzy na Boga jak na zagrożenie. Jak na kogoś, kto może zrobić krzywdę. To grzech czyni krzywdę w odkrywaniu prawdy o Bogu, a nie Bóg.

Relację do siebie: jestem nagi i ukryłem się. Grzech jest powodem, że nagle mój obraz siebie jest dla mnie nie do przyjęcia. Grzech sprawia, że moje spojrzenie na siebie jest krzywdzące. Nie przyjmuję siebie w całości. Nagle sam dla siebie staję się problemem. Odrzucając Boga, odrzucam siebie. Kiedy nie pozwalam, by Bóg mnie przyjmował, nie mam siły, motywacji, powodu, by przyjąć siebie. 

Relację do bliźnich: niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem (…) – Uczynię odpowiednią dla niego pomoc (Rdz 2,18b). To niewiasta i to Bóg, który podarował Adamowi Ewę, są powodem złej decyzji, według spojrzenia przez „okulary” grzechu.

Relację do natury – wąż mnie zwiódł i zjadłam (…). Dar stworzenia świata dla człowieka zakończył się słowami: Czyńcie sobie ziemię poddaną (Rdz 1,28). W grzechu to nie człowiek rządzi naturą, ale natura człowiekiem. 

Wszystko na opak.