Gdy Jezus przechodził, ruszyli za Nim dwaj niewidomi, którzy wołali głośno: «Ulituj się nad nami, Synu Dawida!». Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: «Wierzycie, że mogę to uczynić?». Oni odpowiedzieli Mu: «Tak, Panie!». Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: «Według wiary waszej niech wam się stanie». I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: «Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie!». Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.

 

Jezus jest przywódcą duchowym. Nie zamierza wzbudzać żadnej rewolucji politycznej. Jedyną „rewolucją”, jakiej ma dokonać, jest rewolucja w naszych sercach. Dwaj niewidomi, którzy prosili Jezusa o uzdrowienie, wyznali wiarę w Niego jako Mesjasza. Ciekawe jest to, że nie od razu doznają uzdrowienia, ale Jezus jak gdyby sprawdza ich wiarę – czy okaże się wytrwała.

Bóg wszedł w historię zbawienia człowieka, aby wyzwolić go z więzów grzechu i śmierci wiecznej. To jest Jego zasadnicze zadanie. Zatem w naszej niedoli powtarzajmy często słowa dwóch niewidomych: „Zmiłuj się nad nami, Synu Dawida!”.