Pojawił się człowiek posłany przez Boga - Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz /posłanym/, aby zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było /Słowo/, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego - którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali - łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, /o Nim/ pouczył.

 

      Dzisiejsza Ewangelia przypomina nam o roli słowa w naszym życiu. Nie tylko słowa, jakie czytamy i rozważamy, ale również te, które wypowiadamy do drugiego człowieka. Są słowa, które budują i krzepią, niosąc nadzieję i są słowa, które dobijają i przytłaczają. Słowem możemy pomóc i zaszkodzić. Często ludzie mówią w konfesjonale ,,proszę księdza wiele już przetrzymałem\przetrzymałam w swoim życiu, ale to, co powiedział mi mój mąż\żona\syn\córka\sąsiad\szef\itp. bardzo mnie zabolało”. Słowa które nas ranią, potrafimy pamiętać bardzo długo.

    Koniec roku kalendarzowego i rozpoczynający się nowy rok oraz dzisiejsza Ewangelia zachęcają nas do zrobienie sobie rachunku sumienia z wypowiedzianych słów. Tych dobrych i tych złych, bo u Boga wszystko jest policzone. Jako ludzie wierzący jesteśmy wezwani do tego, aby nasze słowa niosły nadzieję i pokrzepienie wszystkim, których napotykamy na drodze. Czy twoje słowa takie są? Czy niosą błogosławieństwo? Czy przekleństwo?

Inne komentarze ks. Szymona