Biada tym, którzy planują nieprawość i obmyślają zło na swych łożach! Gdy świta poranek, wykonują je, bo jest ono w ich rękach. Gdy pożądają pól, zagarniają je, gdy domów – to je zabierają; biorą w niewolę gospodarza wraz z jego domem, człowieka z jego dziedzictwem. Przeto tak mówi Pan: «Oto Ja obmyślam dla tego plemienia niedolę, od której nie uchylicie karków i nie będziecie dumnie kroczyć, bo będzie to czas niedoli. W owym dniu wygłoszą przeciw wam satyrę, podniosą wielki lament, mówiąc: „Jesteśmy ograbieni do szczętu!”. Odmierzono sznurem dział mojego ludu, i nikt mu go nie zwrócił; pola nasze przydzielono grabieżcy. Przeto nie będzie u was nikogo, kto by odmierzał sznurem dział w zgromadzeniu Pańskim». 

 

Planowanie nieprawości i obmyślanie zła zawsze prowadzi do klęski, upadku. Występuje wówczas pragnienie bycia samodzielnym, posiadania władzy, zarządzania przy jednoczesnym całkowitym braku zadawania pytań o wolę Bożą.

Chciejmy dziś zapytać szczerze samych siebie, jak tak naprawdę traktujemy drugiego człowieka, w jaki sposób budujemy relację z naszym kolegą w pracy, sąsiadem, wreszcie w naszych rodzinach?

Nie zapominajmy, że w oczach Boga wszyscy jesteśmy równi, niezależnie od naszej pozycji społecznej, wykształcenia, zasobów zgromadzonych na koncie bankowym. Pielęgnujmy tę równość i pamiętajmy, że troszcząc się o drugiego człowieka, tworzymy relację z Panem Bogiem. A kto jest z Bogiem, ten nigdy nie jest sam!