Kiedy schodzili z góry, uczniowie zapytali Jezusa: «Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?». On odparł: «Eliasz istotnie przyjdzie i wszystko naprawi. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy ma od nich cierpieć». Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu.

 

Prorok Eliasz, którego imię oznacza „Jahwe jest moim Bogiem”, głosił, że nie ma innych bogów poza Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba, Bogiem żywym, prawdziwym, który broni i błogosławi swój lud. Konsekwencją tego było jednak prześladowanie i ucieczka przed nim na pustynię. Podobnie Jan Chrzciciel wzywa do nawrócenia i do przyjęcia Mesjasza, który nadchodzi. Wypomina królowi grzechy, przez co traci życie. Prorocy za głoszenie prawdy zwykle byli prześladowani. Musieli się ukrywać albo bardzo cierpieć. Również Jezus, zwracając się do Apostołów, stwierdza, że Jego też czeka takie cierpienie w imię prawdy: „Tak i Syn Człowieczy ma od nich cierpieć”. 

Dzisiaj głoszenie prawdy też jest trudne i wymaga wyrzeczeń. Wiara często jest atakowana i spychana na margines społeczeństw. A głosicieli prawdy ośmiesza się i stygmatyzuje jako zacofanych i niemądrych. Dzisiejsi prorocy też nie mają łatwo, bo często nie są nawet rozpoznawani. Ich głos jest zagłuszany i lekceważony. Tak jak nie rozpoznano w Janie Chrzcicielu Eliasza, tak jak w Jezusie nie rozpoznano Mesjasza, tak i dzisiaj nie rozpoznajemy współczesnych proroków. A trzeba nam słuchać proroków. Bardzo ważne jest rozpoznanie w naszym życiu ich przesłania i świadectwa.