I dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne? Gdy idziesz do urzędu ze swym przeciwnikiem, staraj się w drodze dojść z nim do zgody, by cię nie pociągnął do sędziego; a sędzia przekazałby cię dozorcy, dozorca zaś wtrąciłby cię do więzienia. Powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, póki nie oddasz ostatniego pieniążka.

 

Pan Jezus ma żal do swoich ziomków, że nie umieją czy wręcz nie chcą rozpoznawać znaków przyjścia Zbawiciela.

Ten wyrzut skierowany jest także do nas. Chmury, wręcz nawałnice nadchodzą niemal z każdej strony.

Publiczne ataki na kościół i osobę Ojca świętego, zwalczanie religii i wartości chrześcijańskich; naruszanie podstawowych zasad etycznych, zaplanowane demoralizowanie młodzieży, wzrastająca przestępczość itp.

To są niepokojące znaki - ale czy umiemy je rozpoznawać?

Czy potrafimy to robić sami z siebie, nie czekając, co powie na ten temat Ojciec św., biskupi, duchowieństwo?

Nie wolno nam przechodzić wobec tego obojętnie!