Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!». Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich Jezus: «Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi». A natychmiast, porzuciwszy sieci, poszli za Nim. Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni, zostawiwszy ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi, poszli za Nim.

 

Wezwanie do nawrócenia i zaraz potem powołanie pierwszych uczniów. Przecież ktoś musiał nauczać, wzywać do zmiany życia. Tę rolę mieli pełnić właśnie uczniowie Jezusa. Pierwsi czterej, o których wspomina św. Marek, bez wahania podjęli się tego zadania. 

Św. Hieronim tak komentuje to wydarzenie: „Jeśli nie byłoby czegoś boskiego na twarzy Zbawiciela, uczniowie zachowaliby się irracjonalnie, idąc za kimś, kogo wcześniej wcale nie widzieli. Czyż ktoś zostawia swojego ojca i idzie za kimś, w kim nie widzi nic więcej, niż widział w swoim ojcu? Oni jednak pozostawili swojego ojca cielesnego, aby pójść za Ojcem duchowym. Tak naprawdę nie pozostawili ojca, lecz dopiero znaleźli prawdziwego Ojca. Co mówi ta scena? Że na twarzy Zbawiciela zostało ukazane coś boskiego, co dostrzegali ci, którzy za Nim poszli”.

Pójdziesz za głosem wzywającego Pana?