On zaś spał w tyle łodzi na wezgłowiu. Zbudzili Go i powiedzieli do Niego: Nauczycielu, nic Cię to nie obchodzi, że giniemy? On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: Milcz, ucisz się! Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Wtedy rzekł do nich: Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary? Oni zlękli się bardzo i mówili jeden do drugiego: Kim właściwie On jest, że nawet wicher i jezioro są Mu posłuszne?

 

Samo życie. Bóg jest ciągle z nami, jest z nami w naszej łodzi, a wystarczy burza, a już tracimy naszą malutką wiarę i wpadamy w panikę, zapominając, że Pan jest z nami. A jednak długo uczniowie sami walczyli z łodzią i z burzą, nie chcąc Go budzić, aż do momentu, gdy zorientowali się, że jest bardzo źle i że sami nie dadzą rady. A byli to prawdziwi twardziele, którzy niejedną burzę przeżyli,w tej musiało być coś niesamowitego…

Pan Jezus przecież niejednokrotnie spał zmęczony w łodzi i radzili sobie, a teraz? On śpi. Desperacko Go zbudzili - a Jezus uciszył burzę. Burza i głęboka cisza... Tak Bóg rozwiązuje nasze problemy, rozwiewa nasze lęki - radykalnie, jednym Słowem. Prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek.