Niechże cudzoziemiec, który się przyłączył do Pana, nie mówi tak: Z pewnością Pan wykluczy mnie ze swego ludu. Rzezaniec także niechaj nie mówi: Oto ja jestem uschłym drzewem. Tak bowiem mówi Pan: Rzezańcom, którzy przestrzegają moich szabatów i opowiadają się za tym, co Mi się podoba, oraz trzymają się mocno mego przymierza, dam miejsce w moim domu i w moich murach oraz imię lepsze od synów i córek, dam im imię wieczyste i niezniszczalne. Cudzoziemców zaś, którzy się przyłączyli do Pana, ażeby Mu służyć i ażeby miłować imię Pana i zostać Jego sługami - wszystkich zachowujących szabat bez pogwałcenia go i trzymających się mocno mojego przymierza, przyprowadzę na moją Świętą Górę i rozweselę w moim domu modlitwy. Całopalenia ich oraz ofiary będą przyjęte na moim ołtarzu, bo dom mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów.

 

Segregowanie objęło niemal całe nasze życie. Talerze głębokie na jednej półce, płytkie na drugiej, a do ciasta za szybką, w kredensie. Spodnie na wieszakach, buty w kartonach z odpowiednim podpisem, a skarpetki w drugiej szufladzie od góry. No i jeszcze śmieci: papiery, metale, szkło, obierki – każde do innego kontenera.

Segregujemy też ludzi: na ważnych i mniej istotnych dla naszej kariery; na potrzebnych i zbędnych w towarzyskim życiu; na podnoszących nasz prestiż i tych, z którymi wstyd się pokazać gdziekolwiek.

Segregujemy wreszcie i religijny świat, do którego próbujemy nie wpuścić nienawróconych. Bóg jednak nikogo nie segreguje, ale zaprasza i daje dużo czasu na poznanie Go, na pokochanie, choć On kocha zawsze i wszystkich, także i „innych”.

 

Przeczytaj również >>Być i już<< Eweliny Gładysz.