Jezus wziął z sobą Piotra, Jana i Jakuba i wyszedł na górę, aby się modlić. Gdy się modlił, wygląd Jego twarzy się odmienił, a Jego odzienie stało się lśniąco białe. A oto dwóch mężów rozmawiało z Nim. Byli to Mojżesz i Eliasz. Ukazali się oni w chwale i mówili o Jego odejściu, którego miał dopełnić w Jeruzalem. Tymczasem Piotr i towarzysze snem byli zmorzeni. Gdy się ocknęli, ujrzeli Jego chwałę i obydwu mężów, stojących przy Nim. Gdy oni się z Nim rozstawali, Piotr rzekł do Jezusa: «Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza». Nie wiedział bowiem, co mówi. Gdy jeszcze to mówił, pojawił się obłok i osłonił ich; zlękli się, gdy weszli w obłok. A z obłoku odezwał się głos: «To jest Syn mój, Wybrany, Jego słuchajcie!» W chwili gdy odezwał się ten głos, okazało się, że Jezus jest sam. A oni zachowali milczenie i w owym czasie nikomu nic nie opowiedzieli o tym, co zobaczyli.

 

Adam Mickiewicz w Księdze VIII Pana Tadeusza zapisał: „Tak zwycięzców zwyciężył w końcu sen, brat śmierci”. Sen również wziął górę pośród uczniów – Piotra, Jakuba i Jana. Podobnie sen wziął górę w Getsemani, tuż przed pojmaniem i śmiercią Jezusa.

Wydarzenie opisane przez św. Łukasza Ewangelistę ukazuje śpiących uczniów. Budzi ich blask chwały ich Mesjasza. Wystraszeni, a może zadziwieni tym wszystkim chcieli przedłużyć ten moment szczęścia i szybko rozbić namioty. Uczniowie nie mogą pojąć misterium, bo myślą czysto po ludzku. Jednak Bóg objawia im swój zamysł i ukazuje Jezusa jako swojego Syna, Wybrańca Bożego.

Często sen bierze górę i w naszym życiu – ten fizyczny, ale i ten duchowy. Druga niedziela Wielkiego Postu może ma stanowić moment przebudzenia tych wszystkich, którzy zasnęli, jak owi uczniowie na górze Tabor. Jeżeli zatem śpimy, zbudźmy się i oddajmy chwałę najwyższemu Bogu.