Bracia: Bardzo się rozradowałem w Panu, że wreszcie rozkwitło wasze staranie o mnie, bo istotnie staraliście się, lecz nie mieliście do tego sposobności. Nie mówię tego bynajmniej z powodu niedostatku: ja bowiem nauczyłem się wystarczać sobie w warunkach, w jakich jestem. Umiem cierpieć biedę, umiem też korzystać z obfitości. Do wszystkich w ogóle warunków jestem zaprawiony: i być sytym, i głód cierpieć, korzystać z obfitości i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia. W każdym razie dobrze uczyniliście, biorąc udział w moim ucisku. Wy, Filipianie, wiecie przecież, że na początku głoszenia Ewangelii, gdy opuściłem Macedonię, żaden z Kościołów poza wami jednymi nie prowadził ze mną otwartego rachunku przychodów i rozchodów, bo do Tesaloniki nawet raz i drugi przysłaliście na moje potrzeby. Mówię zaś to bynajmniej nie dlatego, że pragnę daru, lecz pragnę owocu, który wzrasta na wasze dobro. Stwierdzam, że wszystko mam, i to w obfitości: jestem zaopatrzony, otrzymawszy przez Epafrodyta od was wdzięczną woń, ofiarę przyjemną, miłą Bogu. A Bóg mój według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę.

 

„A i wy bądźcie pewni, że Bóg, któremu służymy, w pełni zaspokoi każdą waszą potrzebę w Chrystusie Jezusie według niezmierzonego bogactwa swojej chwały” (Flp 4,19 wg NPD).

Co prawda św. Paweł w ostatnich zdaniach listu dziękuje chrześcijanom z Filippi za konkretną pomoc finansową, którą od nich otrzymał, a która ma dla niego wielkie znaczenie (por. 4,14), ale od razu zwraca uwagę na to, co najważniejsze – troskę Boga o zaspokojenie każdej potrzeby ludzi trwających myślą i duchem w Chrystusie. Bynajmniej nie chodzi o głoszenie „ewangelii sukcesu”, ale skoncentrowanie na postawie serca, które słucha Boga i spodziewa się wzajemności z Jego strony na podstawie szczerego przeżywania relacji miłości.

Naturalnie i Paweł, i Filipianie doskonale wiedzą, że Bóg da wszystko, co potrzebne do życia (nie szczędząc nauki umiejętności poprzestawania na tym, co się posiada – zaznacza to apostoł we wcześniejszych wersach), ale Wszechmocnego bardziej absorbuje autentyczność więzi, które nie są niewolniczymi więzami, ale tęsknotą wypełnioną wzajemną miłością.

Dlatego dziś o serce stęsknione Boga proszę – i dla Ciebie, i dla mnie…