Jeżeli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych - osiągniesz zbawienie. Bo sercem przyjęta wiara prowadzi do usprawiedliwienia, a wyznawanie jej ustami - do zbawienia. Wszak mówi Pismo: żaden, kto wierzy w Niego, nie będzie zawstydzony. Nie ma już różnicy między Żydem a Grekiem. Jeden jest bowiem Pan wszystkich. On to rozdziela swe bogactwa wszystkim, którzy Go wzywają. Albowiem każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony. Jakże więc mieli wzywać Tego, w którego nie uwierzyli? Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? Jakże mieli usłyszeć, gdy im nikt nie głosił? Jakże mogliby im głosić, jeśliby nie zostali posłani? Jak to jest napisane: Jak piękne stopy tych, którzy zwiastują dobrą nowinę! Ale nie wszyscy dali posłuch Ewangelii. Izajasz bowiem mówi: Panie, któż uwierzył temu, co od nas posłyszał? Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa. Pytam więc: czy może nie słyszeli? Ależ tak: Po całej ziemi rozszedł się ich głos, aż na krańce świata ich słowa.

 

Wyznać, wezwać, słyszeć – te czasowniki użyte przez św. Pawła dotyczą wiary, która jest wyrażana, która rodzi się w sercu wtedy, gdy słyszy się Słowo, które jest przekazywane. 

Św. Paweł mówi o tym, jak ważne w przekazie wiary jest słowo, które się słyszy. Wielka wartość tego, co dociera do moich uszu i co wychodzi z moich ust. Apostoł Narodów wiąże mocno wypowiadane słowo z tym, co się ma w sercu. Serce jest kształtowane przez słowo. Słowo wyraża to, co rodzi się w sercu.

Chcesz zobaczyć, co jest w Twoim sercu – posłuchaj siebie na co dzień.