Sam Dawid nazywa Go Panem, skądże więc jest [tylko] jego synem?" A wielki tłum chętnie Go słuchał.

 

Pierwszy piątek miesiąca a w dodatku czerwca – czyli dane mi jest Serce Jezusa. To Serce naszego Pana. Jak słuchać Tego Serca? Jak przychodzić do Niego? Czy Serce Jezusa potrzebuje dziś naszych miejsc, rodzin, serca, naszego życia? Pamiętajmy, że to Jezus jako pierwszy – „Kardiolog”, wsłuchuje się w bicie naszego serca. W głębi swego serca podejmujemy najważniejsze życiowe decyzje. Na dnie swego serca odpowiadamy na to proste, jakże najważniejsze życiowe pytanie: kto jest twoim Bogiem i kim On jest dla ciebie?

Tak wielu dziś narzeka na niezrozumienie, piętrzące się kłopoty, samotność. W swym buncie i duchowej szamotaninie potrafią powiedzieć, że daleki Bóg chyba już o nich zapomniał... A z Jego Serca da się słyszeć tylko ciche wołanie: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. W tym wezwaniu Chrystus Pan dotyka każdego z nas, tylko czy ja to słyszę, czy chcę Go przyjąć do siebie i ugościć?.

Już raz Jezus został zaproszony w gościnę do domu faryzeusza Szymona. I dało się słyszeć ten wyrzut Pański: „Wszedłem do domu twego, a nie dałeś wody, abym obmył nogi..., nie dałeś mi pocałunku..., nie namaściłeś mi głowy oliwą” Zapamiętajmy  ten wyrzut Boskiego Serca. Na pewno z wielką czcią przyjmowalibyśmy różnych ważnych gości do naszego domu. A gdy Pan przychodzi ze Swoim Sercem, gdzie Go przyjmiemy - w małym pokoiku na uboczu, w przedpokoju?!

 

Przeczytaj również >>Kompetencje i źródła<< - Przemysława Radzyńskiego.