Jezus udał się do Kafarnaum, miasta w Galilei, i tam nauczał w szabat. Zdumiewali się Jego nauką, gdyż słowo Jezusa było pełne mocy. A był w synagodze człowiek, który miał w sobie ducha nieczystego. Zaczął on krzyczeć wniebogłosy: „Och, czego chcesz od nas, Jezusie Nazarejczyku? Przyszedłeś nas zgubić? Wiem, kto jesteś: Święty Boży”. Lecz Jezus rozkazał mu surowo: „Milcz i wyjdź z niego”. Wtedy zły duch rzucił go na środek i wyszedł z niego nie wyrządzając mu żadnej szkody. Wprawiło to wszystkich w zdumienie i mówili między sobą: „Cóż to za słowo? Z władzą i mocą rozkazuje nawet duchom nieczystym, i wychodzą”. I wieść o Nim rozchodziła się wszędzie po okolicy.

 

W dzisiejszej Ewangelii widzimy Żydów, którzy obserwując Pana Jezusa, dziwią się Jego nauce. Zdumiewają się, gdyż jak sami to określili, słowo Jego jest pełne mocy. Co to znaczy, że słowo jest pełne mocy? Czy to taka supermoc, jaką miał (a raczej myślał, że miał) znany Wam pewnie bohater bajki „Piorun”? Czy to znaczy, że wystarczy powiedzieć słowo i pokonamy największego siłacza?

Moc Bożego słowa leży w czym innym. To słowo ma moc zmiany ludzkich serc. Dzięki niemu nawet najgorszy bandzior może stać się dobrym człowiekiem.

Co ważniejsze, z tej mocy możemy korzystać wszyscy. Nie tylko wybrańcy. Każdy z nas może słuchać słowa pełnego mocy. Zapytacie, w jaki sposób to robić. To całkiem proste. Dzięki czytaniu i rozważaniu Biblii. Ta księga to właśnie słowo Boga. Jeżeli jeszcze nie macie w domu specjalnej Biblii dla dzieci, koniecznie poproście rodziców, żeby Wam taką kupili, ale co ważniejsze – by ją Wam czytali.