Jezus powiedział do tłumów: «Podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili. Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Zrozumieliście to wszystko?». Odpowiedzieli Mu: «Tak». A On rzekł do nich: «Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem królestwa niebieskiego, podobny jest do ojca rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare». Gdy Jezus dokończył tych przypowieści, oddalił się stamtąd.

 

Wydaje mi się, że przyzwyczailiśmy się do negatywnego obrazu uczonych w Piśmie przekazywanego w Ewangelii, a jednak w tym fragmencie widzimy uczonego w Piśmie, ucznia królestwa niebieskiego jako roztropnego ojca rodziny, rozważnego stróża rodzinnego skarbca. Taką postawę pokazuje nam Jezus w dzisiejszej przypowieści.

Słowa Chrystusa budzą także pytania o moje życie. Czy umiem korzystać ze skarbca Kościoła? Czy czasem nadmiernie nie pociągają mnie tylko rzeczy nowe i czy nie odnoszę się z niechęcią do tych należących do tradycji? Albo wręcz odwrotnie – każdą nowość uważam za naruszenie i wykolejenie? A może w ogóle nie sięgam do tego skarbca,  poprzestając tylko na tym, co podają mi inni?  

Jezus dzisiejsze nauczanie zaczyna od obrazu złowionych ryb, dobrych i złych, tych, które zostaną zabrane, i tych, które zostaną wyrzucone. Dopiero potem przechodzi do obrazu ojca rodziny i jego skarbca, jakby chciał zaznaczyć, że jest to kolejny etap. Nie wystarczy tylko być „dobrą rybą” i płynąć z prądem – ci, którzy zrozumieli przypowieści, są wezwani do czegoś więcej: do strzeżenia skarbca i zarządzania dobrami królestwa niebieskiego.