Odpłynęli więc łodzią na pustkowie, osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich wyprzedzili. Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi, byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać o wielu sprawach.

 

Dzisiejszy fragment Ewangelii ukazuje nam Jezusa jako Dobrego Pasterza, który opiekuje się wszystkimi owcami. Jezus troszczy się o swoich uczniów – podnosi ich umiejętności, uczy samodzielności, wskazuje czas i miejsce wypoczynku. Ale gdy pojawiają się inne owce, zagubione, zaniedbane i słabe, również dla nich znajduje czas i potrafi przyjść im z pomocą.

Czasami możemy skupić się tylko na słabych, a z tych zaangażowanych i oddanych wyssać ostatek sił, optymizmu i zaangażowania. Ale możemy też zamknąć się w gronie miłych i sympatycznych i nigdy nie wyjść do tych, którzy są na peryferiach.

Umiejętność szerokiego spojrzenia, dostrzegania każdego – czy taką perspektywę mam? Czy potrafię dostrzec i tych słabych, i tych mocnych, i tych bliskich, i tych dalekich?