Jezus powiedział do swoich uczniów: «Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a nie dostrzegasz belki we własnym oku? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, podczas gdy belka tkwi w twoim oku? Obłudniku, usuń najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata».

 

„Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”. Ileż dobra drzemie w przesłaniu dzisiejszej Ewangelii! Gdybyśmy tak na serio zechcieli potraktować Jezusowe wskazanie i codziennie tak przeżywać nasze relacje, by nie poddawać się pokusie sądzenia innych. Nasz Mistrz kieruje naszą uwagę na porządkowanie własnego ogródka. W zasadzie sądy, którym poddajemy innych, są osądami w dużej mierze naszych własnych słabości.

Co jest najskuteczniejszym lekarstwem na pokusę potępiania innych? Takie przyjęcie Bożej – przebaczającej, miłosiernej – miłości, byśmy zalani nią mogli pełnym miłości wejrzeniem spoglądać na naszych bliźnich.

Duchu Święty, wlewaj w nasze serca strumienie Bożej miłości.