Jezus powiedział do swoich uczniów: «Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem, powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim».

 

Medytuję tę Ewangelię we Lwowie. To już 28 dzień wojny. Tylu poległych na froncie i pogrzebanych żywcem w ruinach zbombardowanego Charkowa, Mariupola czy Kijowa. Ktoś uznał, że można znieść przykazanie: „Nie zabijaj”. Uznał, że od 24 lutego ono więcej nie obowiązuje. Czy miał do tego prawo? Jezus odpowiada, że taki ktoś „będzie najmniejszy w królestwie niebieskim”. Ja bym jeszcze dodał, jeśli się w ogóle do niego dostanie. Bardzo trudno jest patrzeć na cierpienie niewinnych ludzi. Słuchać ich albo milczeć wraz z nimi. Trudno jest wsłuchiwać się ciszę nocną, którą przecina wycie syreny alarmowej. Słowo Boże przynosi ulgę umęczonym i jest głosem oskarżenia dla oprawców. Jedni i drudzy muszą wsłuchać się w Jego przesłanie. Czasem delikatne jak powiew łagodnego wiatru, a czasem ostre jak miecz obosieczny.

Panie, przynieś ulgę udręczonym i daj opamiętanie tym, którzy niosą zagładę.