Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: Napełnijcie stągwie wodą! I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu! Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem - nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli - przywołał pana młodego i powiedział do niego: Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

 

Wszyscy znamy słowa Koheleta o marności, ale Kohelet przypomina nam również, że każda rzecz ma swój czas i każda sprawa pod niebem ma swoją godzinę (por. Koh 3,1).

Czytając dzisiejszą Ewangelię, widzimy, że Jezus bardzo dobrze o tym wie. Wie, że wesele w Kanie to nie jest czas na rozpoczęcie Jego misji. A jednak...

Czy jest coś, co może zmienić bieg wydarzeń, ich początek czy koniec? Postawa Matki Jezusowej pokazuje, że jest - to miłość, miłość w relacji osób. To właśnie ona sprawia, że człowiek działa tam, gdzie działać nie miał, podejmuje się zadań, które innym wydają się irracjonalnymi. Maryja, którą czcimy dzisiaj w Jej częstochowskim wizerunku, jest Tą, która w najpełniejszy sposób pokazuje nam, jak wiele może zmienić czy przyspieszyć miłość. Ilekroć słuchamy Jezusa, mamy możliwość się w niej ćwiczyć.

Słuchać i działać w miłości - tylko tak możemy wpłynąć na czas i przestrzeń, by stawały się Bożymi.

 

Zobacz >>Archiwum<< Radia Profeto - wszystkie audycje, które były emitowane na naszej antenie w jednym miejscu.