Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki.
 Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki.

 

Lubię tę przypowieść. Kluczowym słowem, które pojawia się, gdy rozmyślam o niej, jest słowo – zaangażowanie. Bo czyż słuchanie Słowa Bożego i wypełnianie go nie wynika z zaangażowania? A jeżeli jestem zaangażowany, to znaczy wypełniam to, co Pan Jezus do mnie mówi. Jestem wówczas człowiekiem roztropnym, który swój dom zbudował na skale. 

A na taki dom, który jest utwierdzony na skale, nawet gdy spadną nieszczęścia i plagi świata, to on nie runie, bo jest na skale utwierdzony. Na skale buduje się w mozole, w wielkim trudzie i powoli. Jeśli wybudujemy na skale, dom będzie trwały. Dom na piasku stawia się szybko, łatwo i efektownie, jednak byle deszcz może go zniszczyć. Na piasku można stawiać wielkie i piękne budowle, dlatego też ich upadek jest wielki. Budowle na piasku poprzez swój rozmach robią wrażenie trwałości. Ale tylko do czasu...

W przypowieści tej Pan Jezus przestrzega przed hipokryzją i nieszczerością. Nie wystarczy mówić Panie, Panie, trzeba wypełniać wolę Ojca.