Żydzi porwali kamienie, aby Jezusa ukamienować. Odpowiedział im Jezus: Ukazałem wam wiele dobrych czynów pochodzących od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie ukamienować? Odpowiedzieli Mu żydzi: Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga. Odpowiedział im Jezus: Czyż nie napisano w waszym Prawie: Ja rzekłem: Bogami jesteście? Jeżeli /Pismo/ nazywa bogami tych, do których skierowano słowo Boże – a Pisma nie można odrzucić – to jakżeż wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: Bluźnisz, dlatego że powiedziałem: Jestem Synem Bożym? Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie. Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście Mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu. I znowu starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk. I powtórnie udał się za Jordan, na miejsce, gdzie Jan poprzednio udzielał chrztu, i tam przebywał. Wielu przybyło do Niego, mówiąc, iż Jan wprawdzie nie uczynił żadnego znaku, ale że wszystko, co Jan o Nim powiedział, było prawdą. I wielu tam w Niego uwierzyło.

 

Jezus, zanim poszedł nauczać o Ojcu, trzydzieści lat słuchał i był posłuszny. A potem udał się na pustynię. Tak, poszedł po samotność i zadumę. I dopiero później powiedział, Kim Jest! A mówił jak ktoś mający władzę. Rosło zdziwienie, ale i rozpalała się zawiść wobec Jego nauczania. Chciał przywołać do siebie tłumy, chciał je nauczać i wskazywać drogę do Ojca.

Jakże wielu do niedawna było Jego wiernymi świadkami, a dziś pokazuje Mu plecy. A gdzie dziś są Twoje cuda, Jezu? Gdzie znaki, mówiące o Tobie?

Każdy z nas może bać się zaryzykować, ale nie odrzucajmy Chrystusa, który jest w naszej codzienności! Nie odrzucajmy ręki wyciągniętej w naszą stronę.