Pan Bóg mnie obdarzył językiem wymownym, bym umiał pomóc strudzonemu krzepiącym słowem. Każdego rana pobudza me ucho, bym słuchał jak uczniowie. Pan Bóg otworzył mi ucho, a ja się nie oparłem ani się nie cofnąłem. Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam.

 

Sługa Jahwe ostatecznie zwycięża. Dlaczego? Bo po pierwsze ma „wymowny” (dosł. wychowany, wytrenowany) język. Był więc uczniem Pana. Po drugie słuchał Go. Po trzecie całkowicie Mu ufał.

To jest moja droga na czas najbliższy i na potem, gdy z grobu wstanie Pan.