Wróciło siedemdziesięciu dwóch z radością, mówiąc: «Panie, przez wzgląd na Twoje imię nawet złe duchy nam się poddają». Wtedy rzekł do nich: «Widziałem Szatana, który spadł z nieba jak błyskawica. Oto dałem wam władzę stąpania po wężach i skorpionach, i po całej potędze przeciwnika, a nic wam nie zaszkodzi. Jednakże nie z tego się cieszcie, że duchy się wam poddają, lecz cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie». W tej to chwili rozradował się Jezus w Duchu Świętym i rzekł: «Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić». Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: «Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli».

 

Rozpoczynamy październik, miesiąc Różańca Świętego. PAN zaprosił nas do służby modlitewnej, do Jego służby. Nie pytamy, czy modlitwa różańcowa ma sens, czy jest komuś potrzebna… Jest, jest potrzebna bardziej nam samym, by utrzymywać stały kontakt z PANEM, z Jego Najświętszą Matką, bo my sami potrzebujemy ich miłości, by móc dzielić się z innymi, by nieść Boga tam, gdzie jest potrzebny. Żyjemy wśród osób zupełnie sceptycznych, wręcz mówicie o nich – niewierzący. Zauważyliśmy u tych osób ogromną tęsknotę za MIŁOŚCIĄ, której świat nie umie im dać, za dobrym, szczerym słowem, uczuciem, bezinteresownością, która jest dla nich podejrzana i nie do uwierzenia.

Idziemy z Różańcem w kieszeni, z modlitwą różańcową w sercu. Idziemy wszędzie tam, gdzie PAN nas posyła. Do rodziny, do przyjaciół, do szpitala, do hospicjum.

Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.