W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w ziemi Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona głośny okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto bowiem, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jest, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana».

 

Kochane Dzieciaki!

Adwent dobiega końca. Już za kilka dni będziemy przeżywać Boże Narodzenie. 

W te ostatnie dni Adwentu, gdy jesteśmy zabiegani, zajęci praniem, sprzątaniem, gotowaniem, robieniem zakupów i prezentów świątecznych, Maryja przypomina nam o innym zabieganiu i pośpiechu. Po zwiastowaniu, jak mówi dzisiejsza Ewangelia, Maryja wyruszyła w długą, pełną niebezpieczeństw podróż z Nazaretu w Galilei do Ain Karim w Judei. Droga, którą miała pokonać Matka Boża, wynosiła wówczas około 140 km i mogła trwać mniej więcej trzy–cztery dni (pamiętajmy, że w tamtych czasach nie było autobusów i samochodów, a więc drogę trzeba było pokonać pieszo). Cała wyprawa wymagała wielkiej odwagi. Widzimy, że Maryja, mimo swego młodego wieku, jest bardzo odważna. Idzie w góry z pośpiechem wynikającym z niezwykłej radości, pragnienia dzielenia się Jezusem z innymi oraz chęci niesienia pomocy i służby bliźnim. Maryja poszła „z pośpiechem”. To jedno słowo określa całą postawę Matki Bożej wobec Boga i ludzi. Ona, można by rzec, nie ma czasu, aby czekać. Maryja nie chce marnować czasu. Dla niej spotkanie z Elżbietą nie mogło czekać. Właśnie przeżyła coś, czego nigdy przedtem nie przeżyła żadna inna kobieta. Anioł Gabriel przemówił do Niej, oznajmiając, że urodzi oczekiwanego Mesjasza – Jezusa Chrystusa. Maryja biegnie, aby podzielić się tą niezwykłą radością ze swoją krewną. Nie zatrzymuje Jezusa tylko dla siebie! Biegnie także, by pomóc Elżbiecie, która czeka na narodziny św. Jana Chrzciciela. 

Dzisiaj trudno jest nam służyć drugiemu człowiekowi. Postawa służby jest często niepopularna i wyśmiewana. Współczesny świat zatracił wrażliwość na życzliwość i pomoc drugiemu. Dlatego w świetle dzisiejszego Słowa warto spojrzeć na Maryję. Ona udaje się w długą i niebezpieczną drogę, aby nieść Jezusa i pomoc bliźniemu. I to jest pierwsze przesłanie historii nawiedzenia. Chrześcijanin wzorem Maryi winien umieć zostawiać swoją wygodę, aby iść i pomagać drugiemu człowiekowi. A wtedy będzie prawdziwym uczniem Jezusa Chrystusa. Trzeba tylko chcieć!

Kochane Dzieciaki! Na co dzień spotykamy rodziców, dziadków, rodzeństwo, sąsiadów, koleżanki i kolegów, którzy potrzebują naszej pomocy. Może dzisiaj warto się zastanowić, czy w adwentowym oczekiwaniu na narodziny Pana Jezusa towarzyszy nam „duchowy pośpiech”, zapał, gorliwość, chęć pomocy? Czym w tych dniach dzielimy się z innymi? Co wnosimy w ich życie – radość czy smutek? Jak wyglądają nasze spotkania z innymi ludźmi? Czy staramy się zauważać tych, którzy potrzebują naszej pomocy?

Na koniec taka mała propozycja: spróbujmy dzisiaj okazać pomoc tym, z którymi jesteśmy na co dzień (np. wynieść śmieci, pozmywać naczynia, odkurzyć mieszkanie, wyczyścić buty, poukładać ubrania – pomysłów może być wiele!).

Wieczorem zastanówmy się wspólnie z rodzicami, kto w najbliższym otoczeniu potrzebuje naszej pomocy i co konkretnie możemy zrobić, by tak jak Maryja zanieść w ich życie Jezusa.