Jezus przyszedł do domu, a tłum znów się zbierał, tak że nawet posilić się nie mogli. Gdy to posłyszeli Jego bliscy, wybrali się, żeby Go powstrzymać. Mówiono bowiem: «Odszedł od zmysłów».

 

Bardzo ciężko jest się człowiekowi skupić na jakimś zajęciu, kiedy jest głodny. Dopiero zaspokojenie tej potrzeby daje możliwość efektywniejszej pracy. Ale człowiek może cierpieć także z powodu innego głodu – głodu z powodu braku obecności, braku poświęcenia czasu i uwagi, wysłuchania i okazania szacunku. Ten głód jest równie, a może i bardziej dokuczliwy niż głód ciała.

Jezus wie, że w tym momencie zjedzenie kromki chleba nie jest najistotniejszym zadaniem. Liczy się drugi człowiek (tłum), Jego słowo, obecność, przebywanie z nim. Pszenny chleb może poczekać, ale nie miłość.

Dzisiejszemu światu potrzeba naprawdę odżywczej soli życzliwości i uśmiechu, która nada wyjątkowy smak życiu drugiego człowieka. Potrzeba owoców Ducha Świętego, Bożego pokoju i przebaczenia.