Jezus z uczniami przyszedł do posiadłości zwanej Getsemani i rzekł do nich: «Usiądźcie tu, Ja tymczasem odejdę i tam się pomodlę». Wziąwszy z sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza, począł się smucić i odczuwać trwogę. Wtedy rzekł do nich: «Smutna jest dusza moja aż do śmierci; zostańcie tu i czuwajcie ze Mną». I odszedłszy nieco do przodu, padł na twarz i modlił się tymi słowami: «Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech Mnie ominie ten kielich. Wszakże nie jak Ja chcę, ale jak Ty niech się stanie!». Potem przyszedł do uczniów i zastał ich śpiących. Rzekł więc do Piotra: «Tak oto nie mogliście jednej godziny czuwać ze Mną? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie; duch wprawdzie ochoczy, ale ciało słabe». Powtórnie odszedł i tak się modlił: «Ojcze mój, jeśli nie może ominąć Mnie ten kielich i muszę go wypić, niech się stanie wola Twoja!».

 

Carl Heinrich Bloch, duński malarz, w ciekawy sposób prezentuje na swoim obrazie „Getsemani” (1873 r.) moment modlitwy Jezusa w ogrodzie Oliwnym. Na tym wizerunku możemy zobaczyć anioła przytulającego do siebie Jezusa. Nie ma umiłowanego ucznia, nie ma Piotra i innych… Gdzież oni wszyscy są? Śpią.

Posiadłość zwana Getsemani, czyli „tłocznia oliwy”, leżała u stóp Góry Oliwnej za strumieniem Cedron. Jezus zostawił tam swoich uczniów i wziąwszy ze sobą Piotra, Jakuba i Jana, poczuł wielki smutek i niepokój. Pozostawił trzech uczniów na miejscu, a sam oddalił się nieco dalej i modlił się: „(…) niech Mnie ominie ten kielich”. Kielich, o którym mówi Jezus, symbolizuje Jego mękę. 

Po powrocie Jezus zastaje uczniów śpiących. Może byli zmęczeni, znużeni? Jakkolwiek by nie było, w tej jakże ważnej i trudnej sytuacji Jezus pozostaje osamotniony. Nawet najbliżsi nie zdołali trwać przy swoim Przyjacielu. 

Modlitwa to takie trwanie przy Jezusie, bycie z Nim na co dzień. Gdzie my jesteśmy w naszym Getsemani? Z Jezusem jak ów anioł czy raczej zasnęliśmy i nie czuwamy z Nim?